Dziecko i broń – skąd się biorą takie pomysły???

Dziecko i broń – skąd się biorą takie pomysły???

Mój znajomy ma dwóch synów. Dzisiaj to już dorośli mężczyźni, ale na pewno doskonale pamiętają swoje dzieciństwo. Pewnego razu będąc u niego w odwiedzinach zauważyłam, że nigdzie wśród zabawek dzieci nie ma karabinów, pistoletów i innych militarnych zabawek. Z ciekawości zapytałam „dlaczego?”. Usłyszałam bardzo rozsądną odpowiedź „po prostu nic takiego nie dostają, bo nie chcę ich wychowywać w duchu wojny”. Przypomniało mi się to dzisiaj w momencie odwiedzin wojskowych z USA w przedszkolu. Kto wpadł na taki pomysł? Co na to rodzice? Dopiero dwa dni temu obchodziliśmy rocznicę wybuchu II Wojny Światowej. Czy dzieci od małego trzeba oswajać z militariami? Szykujemy następne pokolenia do wojny? Wydaje mi się, że nie przesadzam, bo rozmawiając z kilkunastoma znajomymi, wszyscy przyznali mi rację. Co dziecko po takich odwiedzinach zapamięta? Co będzie następnym krokiem? Wizyta na poligonie w czasie manewrów? Sam dzisiejszy militarny pomysł mało tego, że nieodpowiedzialny, to po prostu szkodliwy. Wstyd mi za pomysłodawcę, a żal dzieci. Żaden argument typu „mieli dobrą zabawę” nigdy do mnie nie przemówi. Zabawę przedszkolaki powinny mieć na placu zabaw, a nie z bronią.

Zapraszam do dyskusji.

Joanna Ł.

foto – Madman

8 komentarzy
JaJacek

Mieli ze sobą broń ?

Ewa

Z całą stanowczością popieram Joannę.

JaJacek

Policja , Straż Leśna nie odwiedza przedszkola ? Też posiadają broń. Żołnierz to wizerunek śmierci czy patriotyzmu ? Nie ważna flaga na ramieniu a przedstawienie SŁUŻBY . SŁUŻBY , nie pracy

Karol Buksztynowicz

Jak byłem dzieckiem, to często pod sklep „Kopernik” przyjeżdżali polscy żołnierze, oczywiście bez broni. Biegliśmy do nich i prosiliśmy o guzik z orzełkiem. Nosiliśmy go jak talizman i marzyliśmy, aby być w przyszłości tacy jak oni, nikt nie musiał „wymachiwać giwerą”
Obecnie od pewnego czasu gościmy, w sensie dosłownym gościmy wojsko amerykańskie. Miejsce żołnierza w czasie pokoju, jest na poligonie, ale nie amerykańskiego. Amerykański żołnierz za przedszkolankę „robi”. A polski robi, ale tylko przez 12 lat na kontrakcie, a później do cywila, po zasiłek…Nie mam nic przeciwko partnerstwu i wspólnych ćwiczeń, ale doceńmy przede wszystkim swoich żołnierzy…Nie kilku funkcyjnych oficerów zza biurka, tylko tych, którzy w razie co, pójdą na pierwsza linię ognia…Nie bądźmy wasalami, to docenią w nas Polakach partnerów…

Ewa

Nie byłam w przedszkolu, ale wyczytałam dzisiaj na Facebooku innego portalu: „Pokazywali im broń, gadżety wojenne, umundurowanie”. Albo ktoś kłamie albo chciał tylko „zabłysnąć”. Myślę zresztą, że sens słów Joanny jest więcej sprowokowaniem do dyskusji czy wychowywać dzieci w otoczce militari. Tak przynajmniej odebrałam jej słowa. Stanowczo ją popieram. Amerykańscy żołnierze chcieli pewnie dobrze, bo u nich broń jest na porządku dziennym. Tylko że właśnie przez nią dochodzi co rusz do tragedii. Przedszkolaków lepiej trzymać od tego z daleka.

JaJacek

Pani Ewo , „gadżety wojenne” ? Cóż to takiego? Poza tym jedna wizyta żołnierzy to raczej ciekawostka a nie wychowywanie „w otoczeniu militari „. Proszę spojrzeć na świat gier komputerowych, na filmy, na internet. Nie tu jest większe zagrożenie ?

Panie Karolu, nasi żołnierze są szanowani poza granicami kraju ( w Polsce nie bardzo) ale wojsko to nie tylko armia, to w dużej części polityka i zwykły żołnierz nie ma na to wpływu. Wątpię też czy znajdzie się taki, który czuje się wasalem. Co do tych 12 lat to się zgadzam z Panem, to świństwo. Tam gdzie liczy się kasa, nie ma zmiłuj 🙁 Jednak znam wiele przypadków, gdzie to się tak nie kończy. Wystarczy być dobrym a nie tylko przychodzić do pracy.

Pacyfista

„Na pewno lepiej byłoby na świecie, bez wielkich wojen i armatnich salw. Żołnierzy mógłbyś kupić tylko w sklepie, z ołowiu, takich jakie miałem ja”. Ołów też szkodliwy, ale lepsze to niż prawdziwa wojna.