Zapomniane wsie – część 3.
Malutków, Malkendorf.
Decyzja o powstaniu Truppenübungsplatz Wandern zapada w gabinecie ówczesnego Ministra Wojny III Rzeszy Eduarda Fritza von Blomberga z początkiem 1938 roku.
Po uzgodnieniach z urzędami leśnymi, rolnikami i przedstawicielami Anhalckich – Zakładów Węglowych, ustaliły granicę poligonu tak, że Malutków znalazł się tuż za jego granicą.
Ostatnia rubież, furtka do pozornie spokojnego świata u progu II Wojny Światowej.
Gdy ich sąsiedzi z Lędowa przenoszą się z Towarzystwem Przesiedleńczym Rzeszy do Kłodawy lub na grunty tuż za Odrę. Rolnicy z Malkendorf cieszą się że ich Heimat, rodzinne strony są nienaruszone.
Nie na długo …
Rozpętali tę wojnę i przyszło im zebrać jej gorzkie owoce.
Z jej końcem Niemcy opuszczają Malkendorf. W ich miejsce do Malutkowa przychodzą przesiedleńcy, Polacy, sybiracy, sól terenów wschodnich, które zawłaszczyły sobie czerwone władze ZSRR.
Całe rodziny obejmują nowe siedliszcza, m.in rodzina Ankudo.
Pan Leszek Ankudo obecny nadleśniczy Nadleśnictwa Międzyrzecz jest przykładem, ogniwem polskiego łancucha zawirowań kutego w tamtych czasach przez decydentów światowej sceny politycznej.
To z jemu bliską osobą związany jest tragiczny w skutkach wypadek który dotknął młodą społeczność Malutkowa: ciocia p. Leszka wpadła pod pędzącą wojskową ciężarówkę między szkołą a domem – przeżyła, straciła nogę.
Ale i Ci pionierzy Ziem Odzyskanych, nie zaznali spokoju w drugiej Małej Ojczyźnie.
Rozkaz marszałka Rokossowskiego przywrócił poligon po niemieckim Wandern i powiększył jego granice o spokojny do tej pory Malutków.
Skończyło się osadnictwo, cegły rozebrano na odbudowę Warszawy, tylko kamienie fundamentów pokazują zarysy domów.
Na zdjęciu – Henryk, ojciec Leszka Ankudo. Leśniczy w Nadleśnictwie Wędrzyn – tak, było takie! Przed domem.w Malutkowie ok. 1948/1950 roku.
Lasowi z Sulęcin
























